sobota, 24 stycznia 2015

Winter MUST HAVE


Zima to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Mogę się ukryć w burrito z kołdry i oglądać telewizję. To także pora na nowe zakupy, ponieważ z letnich koszulek i szortów muszę się przenieść w ciepłe golfy i długie spodnie. Chciałabym się podzielić moimi MUST HAVE ( koniecznie posiadanymi ) rzeczami na zimę.


   1.Swetry, golfy, coś ciepłego
Zauważyłam, że co roku zmieniam styl jeśli chodzi o swetry, jednak zawsze pozostają one oversizowe. Nie lubię, kiedy koszulka lub sweter przylega mi do ciała. W tym roku zawojował kolor czarny, dlatego golf w tym kolorze, o jeden lub dwa rozmiary za duży będzie idealny na pogodę o minusowej temperaturze. Powinno się też pamiętać o tym, że nie zawsze chcemy mieć na sobie coś „wkładanego przez głowę”. W takiej sytuacji świetnie sprawdzą się t-shirty z prostym nadrukiem i grubszy kardigan na guziki, zamek lub luźno puszczony. Warto poszukać takich rzeczy w szafach swoich rodziców, lumpeksach lub sklepach takich jak H&M, Cubus czy Bershka.


2. Czapki
Nie każdy z nas lubi chodzić w nakryciu głowy, nawet przy niskich temperaturach, wiem o tym. Jeśli jednak decydujesz się na coś ciepłego na głowę postaraj się, aby pasowało to do Twojej kurtki i nie gryzło się z szalikiem. Wybierz czapkę lub beret, który będzie w delikatnym kolorze i podkreśli twoją urodę. Najlepszy rozwiązaniem są tutaj pudrowe kolory, biały, szary lub czerń. Beż też się świetnie sprawdza. Pamiętaj, że pompony w każdej formie wracają do łask !
 Jeżeli jednak lubisz zaszaleć to zrób to. Nakrycie głowy z napisem „ Chanel model” pokaże twoją niezwykłość i na pewno zwrócisz uwagę.


3. Kurtki
Najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o nakrycie wierzchnie jest parka. Wygląda luźno, ale jeśli wybierzesz odpowiedni kolor będzie miała w sobie coś eleganckiego. Ja zakochałam się w tych kurtkach koloru khaki. Planujesz wyjazd na narty? Od razu zakup kurtkę sportową. North Face ma wiele kolorów, wzorów i modeli takich kurtek, ale musisz się przygotować na duży wydatek. Polecam ją kupić osobom zdecydowanym na wyjazdy cykliczne. Zostając całą zimę w mieście zdecyduj się na płaszcz. Aktualnie na topie są płaszcze do długości łydki w kolorze beżowym, czarnym lub szarym. Pomyśl nad tym ! J


4.Buty
Zauważyłam, że teraz królują te „cięższe”. Postaraj się o jakieś botki lub trapery. W każdym sklepie znajdziesz buty, które stylem przypominają słynne „ TImbarlandy” czy Martensy. Natomiast jeśli wolisz coś bardziej eleganckiego zdecyduj się na botki. Sztyblety, z okrągłymi czubkami, wiązane, wkładane. Jakiekolwiek Ci się podobają, noś je. Pamiętaj też o wygodzie. Nikt nie chce się męczyć z pęcherzami w zimie.






5.Przyjemności
Zaopatrz się w chociaż jedną książkę, która opowiada szczęśliwą historię lub jest poradnikiem podróżniczym. Polecam serdecznie książki Beaty Pawlikowskiej z serii, którą ja nazywam „Blondynka w podróży”. Znajdziesz tam mnóstwo pozytywnej energii i da ci kopa w złym nastroju. Daj sobie też czas w tygodniu na przyjemności. Może to być słuchanie muzyki najgłośniej jak tylko możesz, pisanie wierszy, pamiętników. Rób cokolwiek cię odpręża. Nie daj się pochłonąć tej monotonii. 


6. Skin so soft
Zimno nie jest sprzymierzeńcem naszej skóry, więc zadbaj o odpowiednie nawilżenie. Dobrze sprawdzają się produkty Neutrogeny lub Garnier – Formuła Norweska. Są delikatne, szybko się wchłaniają, ale też dobrze nawilżają.  Natomiast jeśli chodzi o usta to polecam najzwyklejszą wazelinę białą. Najlepiej zapytaj się w aptece o taką, która będzie najlepsza.  Stosuj też różnego rodzaju olejki do kąpieli, smarowania, uważaj tylko na ostre dodatki zapachowe, które mogą  podrażnić skórę.


Nie zapomnij też o odnalezieniu swojej herbaty sezonu. To jest jedną z najważniejszych rzeczy. Koniecznie spróbuj Lipton Peach& Mango oraz English Breakfast.


Jeżeli ten post w jakikolwiek sposób Ci pomógł, zainteresował Cię lub znalazłeś coś dla siebie to daj mi znać. Skomentuj, odezwij się do mnie na jakimś portalu. Będzie mi bardzo miło i z chęcią powymieniam się zdaniami.
Tutaj standartowo linki.



sobota, 17 stycznia 2015

W końcu nawiązanie do tytułu :)


 Włosy są atutem każdej kobiety. Zawsze marzymy, aby wyglądały one inaczej niż aktualnie. Ja też tak mam, każda z nas to przechodzi. Poszukujemy wymyślnych fryzur, kolorów i cięć. Jednak od samego początku powinno się dbać o pielęgnację. To podstawa. Każdy malarz musi mieć dobre płótno i farby, żeby móc z nich wyczarować coś niesamowitego. Identycznie jest z włosami. Żeby wyszła nam jakakolwiek fryzura powinnyśmy się o nie zatroszczyć.

  Pierwszym krokiem w pielęgnacji jest obcinanie wysuszonych, rozdwojonych końcówek. Zniszczone końce są najczęstszą przyczyną brzydkich, nie dających się ogarnąć włosów. Wiadomo, że u kręconych włosów obcięcie wiąże się z ryzykiem większej podatności na dalsze lokowanie włosów, ale temu też można zaradzić.

  Zadbaj o odpowiedni szampon, ale dorzuć  do tego też odżywki i maski.  Szampon powinien być dobrany do kondycji włosów i tego co z nimi robimy. Jeśli włosy są farbowane to wiadomo, że do nich powinno się wybierać te produkty, które przedłużą żywotność koloru i uwydatnią jego odcień. Do włosów zniszczonych odpowiednio szampon regeneracyjny i odbudowujący i tak dalej. Ważnym punktem jest to, aby odżywka była innej firmy. Wystrzegaj się jak ognia zestawów szampon+ odżywka. W takim wypadku odżywka może w ogóle nie wspomóc działaniu szamponu. Temat maseczek na włosy jest szeroki jak morze. Jest ich dużo i wybór jest różnorodny. Nie przyglądałam się jeszcze ofercie ich w żadnej drogerii, ale postaram się i wtedy będę mogła się szerzej na ten temat wypowiedzieć. Pamiętaj  też, żeby nie używać ich za często. Jeden lub dwa razy w tygodniu w zupełności wystarczy.
  
  Teraz coś dla osób, które borykają się z problemem zapuszczania włosów. Moje włosy są również oporne i wolno rosną. Trzeba się więc uzbroić w cierpliwość. Wszystko wymaga czasu. Jednak możemy pomyśleć i zadbać o to, żeby włosy rosły zdrowo. Najważniejszą rzeczą na początku jest zadbanie o zdrowe końce i odpowiednie produkty do włosów, o czym już wspomniałam wyżej.

  Kolejnym krokiem jest rezygnacja z używania jakiejkolwiek formy ciepła. Lokówki i prostownice do codziennego użytku odpadają. Suszenie też powinno być ograniczone. Jeśli chcesz mieć codziennie kręcone lub falowane włosy idź spać w dwóch warkoczach. Rodzaj fal zależy od tego jaki warkocz zrobisz. Prostownic lub lokówek używaj tylko na specjalne okazje, ale wtedy też postaraj się o spray, który chroni włosy przed ciepłem.
 Przy myciu włosów zmniejszaj temperaturę wody. Letnia woda ma lepszy wpływ na Twoje włosy niż gorąca, która działa podobnie do lokówek czy suszarek. Jeśli używasz odżywki to pamiętaj, żeby stosować ją tylko na końcach włosów. Odżywka nałożona u nasady sprawi, że Twoje włosy będą cięższe i nie będzie to wyglądać zbyt dobrze. Po umyciu zamień szczotkę na grzebień do tapirowania lub na grzebień drewniany. Po umyciu zastosuj  dwie lub trzy kropelki olejku arganowego na końcówki. Włosy będą bardziej miękkie.

  Mycie włosów też powinno mieć miejsce w większych odstępach czasu. Codzienne mycie upewni Twoje włosy, że będą miały następne mycie wieczorem i same z siebie zaczną się przetłuszczać. W myciu co drugi lub trzeci dzień może pomóc suchy szampon. Ja polecam szampon Batiste. Jest dostępny w drogeriach Douglas lub przez internet.

  Jeśli chodzi o farbowanie włosów to trudno jest mi się wypowiadać. Przechodziłam przez około trzy kolory na moich włosach i kilka farbowań, które były głównie robione szamponetkami. Jeśli ktokolwiek będzie chciał się mnie zapytać o dany kolor to śmiało pytajcie na asku. W tym roku bardzo zawzięłam się na biały kolor na włosach. Aktualnie mam miodowy, który jest efektem rozjaśniania. Mam nadzieję, że za niecałe dwa lata zakupię w końcu swoje wymarzone produkty i pozbędę się tego niezadowalającego koloru.  Niedługo mam dostać przesyłkę z UK z Bleach London Rose Kit. Jeśli ktokolwiek będzie zainteresowany to chętnie zrobię tego recenzję i na pewno dodam zdjęcia na instagram.

 




Myślę, że napisałam wiele o pielęgnacji i pomoże to komukolwiek. Jeśli  znajdziecie jakieś pytania, na które nie odpowiedziałam w tej notce to piszcie śmiało na twittera, aska i tumblra. Zastanowię się też nad założeniem fanpage. Dajcie mi znać czy jest tym ktoś zainteresowany. Nadal szukam osoby, która zajmie się wyglądem mojego bloga. Piszcie śmiało, dajcie znać, kto się tym zajmie. Przyjmę wszystkie propozycje. Przepraszam też, że dodaję post z opóźnieniem. Wczoraj miałam małe zawirowanie i niestety nie byłam w stanie nic napisać.

Buźka, Zuźka x

KONTAKT
instagram

piątek, 9 stycznia 2015

„Dajesz mi odpocząć, nie muszę walić głową w mur” i jeden wielki galimatias


    Chińszczyzna jest idealnym rozwiązaniem na piątkowy wieczór. Do tego film online i w oczekiwaniu na załadowanie, płyta Meli Koteluk odtwarzana na Spotify. Istny cud, ktoś by powiedział . Jednak mnie od wczoraj nawiedzają pewne myśli.  Po dosyć interesującej rozmowie z bardzo dobrą znajomą zaczęłam się zastanawiać nad sensem mojej nauki i jej znaczeniem w moim szarawym życiu. Po co ryje słówka z języka włoskiego, skoro i tak nie jest mi to prawie potrzebne. Ogromnego załamania doświadczyłam analizując zadania z matematyki. Istny horror, mimo definicji w książce, filmików z YouTube i innych tego typu podobnych pomocy naukowych, nie umiałam kompletnie nic. Wymieniając zdania ze wcześniej wspomnianą kumpelą , zostałam zapytana czy tak naprawdę jest to coś co przynosi mi w życiu szczęście? Tutaj naszło mnie jeszcze bardziej dogłębne pytanie. Czy wzór funkcji liniowej sprawia, że się cieszę? Czy zjawisko fotoelektryczne wzbudza we mnie pozytywne uczucia? Po co to wszystko tak naprawdę? Nie mówię teraz, że nauka jest beznadzieją i powinniście to odrzucić. Nauka jest bardzo ważna i nie możemy jej zaprzepaścić. Jednak nie o tym chciałam napisać ( przecież nie będę Was pouczać o wartości wiedzy). Bardziej chodzi mi tutaj o łapanie się czegoś lub kogoś co pozwoli nam odetchnąć na chwilę od interpretacji tekstów Kochanowskiego. Rozmowa uświadomiła mi, że owszem powinnam się edukować, ale HALO ZUZA zrób coś w końcu dla siebie, dla własnego rozwoju, dla życia w szczęściu. Jedyną rzeczą, jaką byłam wtedy w stanie zrobić było odłożenie tego wszystkiego w cholerę i pójście spać. Zauważyłam też, że rozmowy tego typu potrafią uspokoić.



  
    Od jakiegoś czasu byłam rozstrojona, a to ze względu na tylko i wyłącznie oceny. Panikuję, ponieważ niedługo kończę semestr i przyszły tydzień to będzie dla mnie ogromne COMBO WIEDZY. Powiem szczerze, że jeszcze rok temu, gdybym znalazła się w takiej sytuacji jak ta to bez zastanowienia chwyciłabym za żyletkę i dałabym sobie upust. Teraz jednak znalazłam inne sposoby na radzenie sobie ze stresem szkolnym i tym z życia codziennego. Niezawodna staje się w tym momencie muzyka i jej wszelkie rodzaje. Nie ważne czy dajesz się ponieść przy Chopinie, czy Black Sabbath po prostu rzuć się w wir muzyki i wyszalej się. Od dłuższego czasu planuję kupić zeszyt, gdzie będę wypisywać różne dziwne głupoty, jakie tylko przyjdą mi do głowy w beznadziejnych sytuacjach. Podejmowałam też próby pisania piosenek, ale wątpię żeby było to dobrym rozwiązaniem w mojej sytuacji.

  Chcę Wam przekazać moje przemyślenia na temat tego co dzieje się w umyśle każdego z nas. Wiem, że niektórzy czują presję rodziny, aby oceny były najlepsze, ale czy właśnie to czyni nas totalnie usatysfakcjonowanymi? Może warto odnaleźć odpowiedni temat z danego przedmiotu i jego pogłębiać. Osobiście do jakiegoś czasu myślałam, że fizyka jest złem ostatecznym, dopóki nie poznałam zjawiska powstawania kolorów. Okazało się, że tak naprawdę wszystko jest wyobrażeniem naszego mózgu. To natchnęło mnie do zagłębienia się w tematyce psychoanalizy. Odnalazłam w tym wiele wątków, które są warte odkrycia. Właśnie w taki sposób możemy odnaleźć swoje powołanie. Ja nadal szukam, chociaż może robię to za szybko. Jestem osobą, która boi się niepewności. Ta cecha napędza moje codzienne myślenie, ale powoli sobie odpuszczam, bo zrozumiała, że psuję sobie tym najlepsze lata mojego życia.
  
  Pamiętajcie, żeby korzystać z każdej danej chwili, odpoczywać dużo i nie sięgać po drastyczne rozwiązania, bo doprowadzi to donikąd. Rozmowy w nocy mogą też przynieść dużo inspiracji, pouczeń i wniosków, które warto wziąć sobie do serca.


Inspiracją do tej notki była cudowna rozmowa z moją znajomą, ale również moja własna interpretacja piosenki wyżej wspomnianej Meli Koteluk- Żurawie Origami( link ). Przepraszam Was też, że w pewien sposób nie ma to ładu i składu. Następnym razem chciałabym dac coś z innej beczki, czyli temat włosów. Dajcie znać, jeśli jest to dobry pomysł.x
Zapraszam was na :

Buźka, Zuźka xx

wtorek, 6 stycznia 2015

Kilka prostych kroków i mamy SUKCES !

 Mamy wtorek. Dla jednych to dzień wolnego od szkoły , dla drugich jest to przygotowywanie się do startu po cholernie długiej przerwie świątecznej. Należę do tej drugiej grupy. Trudno jest mi się przestawić, ale przyznam się, że wolę od jutra męczyć się szkołą niż nic nie robieniem. Przez pierwsze dwa tygodnie było cudnie, a teraz zaczęło mnie to doprowadzać do szału. Brakuje mi ludzi, energii szkoły, a nawet profesorów co jest bardzo zaskakujące. Wiem, że jutro z ciężką głową wstaniecie do szkoły i będziecie się modlić o jak najszybsze przetrwanie tego dnia. JA TEŻ ! Jednak chciałam Wam przedstawić parę wskazówek, żeby już dzisiaj nastawić się pozytywnie na powrót do szkoły i przygotować się odpowiednio na jutrzejszy dzień .

 Jestem świadoma tego, że po przerwie świątecznej nauczyciele szykują dla nas kartkówki, sprawdziany  i niezapowiedziane pytania. Dlatego jeśli jesteś ogromnym leniwcem ( tak jak ja) zacznij od podstaw.

 Jeśli jeszcze nie zrobiłeś tego od rana to koniecznie pościel łóżko. Doprowadź je do porządku. Razem z moją przyjaciółką zauważyłyśmy, że lepiej nam się uczy. Możliwe, że Tobie też to pomoże. Porządek tu gdzie siedzisz pomoże zaprowadzić ci porządek w głowie.

 Otwórz okno i zostaw pokój do wywietrzenia na kilka minut. Odświeży to aurę w pomieszczeniu i pomoże Ci lepiej myśleć, kiedy wrócisz do pokoju w kubkiem parującej herbaty. Wiem, że będzie zimno, ale pomyśl tylko o tej pozytywne ocenie ze sprawdzianu. Warto chwilę pocierpieć.

 Odpal muzykę, taką przy której się skupisz. Ja odnalazłam kilka playlist na Spotify, które wspomagają moją koncentrację. Możesz też uczyć się bez muzyki. Każdy wyznaje inne warunki koncentracji. Zrób tak, żeby czuć komfort.

 Zjedz garść orzechów lub banana. Do tego przygotuj sobie ulubioną herbatę i kawę. Staraj się nie korzystać z Internetu bez potrzeby. Rób to tylko wtedy, kiedy odrabiasz zadanie pisemne. Instagram nie ucieknie, a na przejrzenie Facebooka masz całą wieczność.

 Poświęć dwie lub trzy godziny na przeczytanie zakresu materiału. Odpocznij pół godziny, przeciągnij się, zdrzemnij się moment i wróć do pracy na kolejną godzinkę lub dwie. Zależy ile czasu potrzebujesz. Po takiej sesji nauki możesz przeczytać książkę, obejrzeć serial lub przebiec się po swoim osiedlu, co pomoże Ci zasnąć. Pamiętaj, żeby robić drobne przerwy na korzystanie z toalety, uzupełnienie kubka z herbatą czy drobną przekąskę. W końcu jesteśmy ludźmi.


Notka wygląda trochę jak wyciągnięta stricte z poradnika psychologicznego lub ulotki od pedagoga, ale chciałam Wam w jakiś sposób pomóc przygotować się na jutro i zmotywować do pracy w przyjemny sposób. Jeśli w jakikolwiek sposób Wam to pomogło to dajcie mi znać. Z chęcią też przeczytam Wasze wskazówki dotyczące sposobu uczenia się. 
Tutaj wrzucam Wam playlisty, jeśli ktoś jest zainteresowany.
Jeśli chodzi o wykonawców, którzy mają lekką muzykę na naukę to zdecydowanie Oberhofer, Benjamin Francis Leftwich, Bon Iver, Sia,Ed Sheeran, Lorde, Wet,Banks, Chet Faker.
UWAGA ! Potrzebuję specjalisty, który zna się na tworzeniu bloga. Jeśli ktokolwiek z Was potrafi zmieniać wygląd, układy stron i tego typu rzeczy to byłabym wdzięczna gdyby się ze mną skontaktował.
PS II 
Notki będą pojawiały się co piątek, wliczając ten również. 
Kontakt ze mną niezmiennie tutaj
Informujcie mnie czy się podobało, podawajcie adres znajomym i do zobaczenia.
Buźka, Zuza.xx