piątek, 27 lutego 2015

destrukcyjne lenistwo

Piątek, 27 lutego. Ostatnio bardzo wolny piątek. Oczywiście nie obeszłoby się bez tego, że naszły mnie przemyślenia. W sumie to nic nowego. Nachodzą mnie codziennie, ale te doprowadziły mnie do dużej konkluzji na temat życia.



Ostatnie trzy dni przesiedziałam przed telewizorem, głównie oglądają Fox Comedy. Okazyjnie wychodziłam do miasta, tylko w wypadkach, kiedy było to potrzebne. Moje nic nie robienie doszło do apogeum. Kiedykolwiek dzwonili znajomi nie chciało ruszyć mi się tyłka z domu. Dzisiaj siedząc po raz kolejny przed telewizorem ocknęłam się ze świadomością, że powoli znam rozkład wszystkich seriali w ciągu dnia. Przeraziło mnie to totalnie. Lekka oznaka wyalienowania się od rzeczywistości.

Zrozumiałam, że krótka przerwa od pracy czy nauki jest potrzebna każdemu. Nie jesteśmy robotami, naturalnie. Jednak każdy z nas powinien wyczuć moment, kiedy życie tak naprawdę staje się monotonne, nie przez nawał zadań, lecz przez ich brak. Człowiek jest zwierzęciem stadnym i potrzebuje kilku innych osób do normalnego funkcjonowania. Brak chęci na jakiekolwiek aktywności z innymi oznacza pewnego rodzaju zaburzenia.

Krótko mówiąc. Nigdy, ale to przenigdy nie chcę doprowadzić do bycia bezrobotną w moim życiu. 

Dlaczego?

Widzę tego skutki u pewnej osoby w mojej rodzinie. Największe osiągnięcie to pójście do supermarketu oddalonego o pól kilometra od domu zamieszkania. Wysługiwanie się wszystkimi jest na porządku dziennym. Brak znajomych, ciągłe plotkowanie. Stwierdziłam, że nie będę taka.
Summa summarum

Plusy lenistwa i bezrobocia:
- oglądanie wszystkich ulubionych seriali
- spanie do późna

Minusy lenistwa i bezrobocia:
- mniejsza satysfakcja z życia
- alienizacja
- pogłębianie się tego stanu( w moim przypadku mogłoby to doprowadzić do próby samobójczej)
- brak rozwoju relacji międzyludzkich
- mniejsze zarobki i ciągłe siedzenie na skarbie państwa i pieniądzach podatników.


Ujmując całą rzecz w podsumowanie. Leżenie odłogiem nie przynosi w życiu niczego dobrego. Stajemy się leniwcami zaległymi na kanapie. Możemy nabawić się odleżyn i chorób psychicznych.

Każda praca lub nauka prowadzi nas do zwykłego ludzkiego szczęścia.


Jeżeli chcesz nawiązać ze mną kontakt lub pogadać :

środa, 18 lutego 2015

Some people call it night thoughts





Dziś zupełnie inna strona mnie. Marudna, dziwna, prawdziwa.



Ferie. Dzień trzeci. Tylko i wyłącznie teoretycznie. Praktycznie jest to piąty dzień nadrabiania seriali, odmóżdżania się i totalnego lenistwa. Kolejna doba, którą prawie całą przesiaduję w domu. Od jakiegoś czasu zaczynam się zastanawiać czy potrzebuję miłości od drugiej osoby i w jakiej postaci jej oczekuję?  Romantyczny związek- niby tak, ale jednak byłby zbyt słodki. Para, którą łączy tylko relacja fizyczna- nie dzięki. Gdzie się podziewa to pomiędzy?  Trudno mi to wyjaśnić. Mam umysł skrzywiony przez przejścia w przeszłości, boję się zaufać facetowi, a do tego skrzywiona wizja związku filmami i książkami. Codziennie pędzę za tym, aby być tą super, tą jedyną i najlepszą. Ale dla kogo ja się w ogóle staram? Potrzebuję pomocy. Nie wiem co mam myśleć o sobie, ludziach, swojej sytuacji. Może szukam miłości tam gdzie jej nie ma? Może chce zwrócić na siebie uwagę? 



Nie mam bladego pojęcia.




Gubię się w sobie. Nie potrafię określić swoich przekonań na kilka tematów i nie wiem jak prostolinijnie myśleć. Zgubiłam się. Autentycznie się zgubiłam. Chcę być jak inni przy zachowaniu siebie.


Poza tym przesiaduję kolejny wieczór w towarzystwie melancholijnych piosenek. To może się skończyć tylko w jeden sposób. Zasypianiem i nadmiarem myśli o 3 w nocy/nad ranem. Wszystko zależy od osobistej interpretacji.



Do swoich myśli dorzuciłam jeszcze dzisiaj rozmyślanie nad sensem miłości. Stało się tak po obejrzeniu ‘’ 500 dnia miłości”. Byłabym wdzięczna, gdyby ktokolwiek zabrał mnie z tego świata, odseparował od myślenia. Chciałabym być tą samą osobą, którą byłam 5 lat temu.


Beztroska dziewczyna, myśląca pozytywnie o przyszłości, marząca o wszystkim. Wiedziałam, że będę miała to czego chce. A teraz?


Teraz wszystko opiera się na tym czy dam rade finansowo. Możliwe też, że wymagam zbyt dużo. Nie wiem. Żyję z klapkami na oczach, kulami ołowiu przy tyłku i zadrą na umyśle.


Szkodzę sobie, innym, światu. Bywam autodestruktywna. Potrafię wypalić 2 lub 3 papierosy naraz. Wszystko zależy od stanu upojenia alkoholowego. Po prostu.




Wybacz mi za moje szczere i niedokładne słowa. 

piątek, 13 lutego 2015

Favorites of the month - January

Cześć.

W minionym miesiącu miałam okazję zapoznania się z kilkoma produktami, które zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. „Naprawiły” moją skórę, wygląd i sposób postrzegania siebie. Myślę, że każdy co miesiąc lub co jakiś czas powinien mieć możliwość poznawania i testowania kilku produktów i ocenienia ich jakości.  Przecież zasługujemy na najlepsze produkty. Czy to kosmetyczne czy elektroniczne.


Od dłuższego czasu szukałam idealnej bordowej, matowej szminki. Byłam bliska kupna szminki z Bourjois, która według mnie była za droga. Dzięki RedLisptick Monster odnalazłam złoty środek. Szminka marki Golden Rose o zachęcającej nazwie Matte Velvet. Pigment szminki utrzymuje się bardzo długo, ale jeżeli chodzi o trwałość to jest ona średnia. Daję jej 6/10 punktów. Przy złączeniu ust lekko się wyciera i odciska, jednak naprawdę daje świetny efekt  jedwabnego matu. Do tego cena jest przystępna. Do tej szminki konieczna jest konturówka, najlepiej dobrana przez ekspedientkę przy stoisku.






Pozostając w temacie ust i pomadek, odnalazłam w końcu balsam do ust, który nawilża usta i daje satysfakcjonujący efekt. Chodząc po drogerii chwyciłam ten pierwszy lepszy, który okazał się TYM. Balsam Eveline SOS z olejkiem arganowym. Jest prawie bezzapachowy, wystarczy jedna warstwa i kilka minut, a usta stają się odżywione. Polecam go do ust popękanych.


Kolejną magiczną rzeczą jaką odkryłam ostatnimi czasy jest butelka do białka dla sportowców. Wielu ludzi pomyśli, że pakuje, jednak jest to nic bardziej mylnego. Ostatnio odzyskałam jedną z takich od mojej siostry. Uroczo wyglądająca butelka o pojemności  500 ml, którą można zabrać wszędzie. W dobrych cenach znajdziecie ją w sieci sklepów Decathlon.



Moim zdecydowanym numerem jeden w ciągu całego tego miesiąca jest balsam od Garniera Formuła Kanadyjska. Zabrzmi to jak ckliwa reklama, ale przed stosowaniem miałam bardzo suchą skórę twarzy i jednego wieczoru stwierdziłam, że posmaruję sobie twarz przed spaniem. Na następny dzień było mniej widocznych drobinek suchej skóry. Teraz twarz jest bardzo delikatna i miękka w dotyku. Jeżeli chcecie dosyć szybkiego efektu , dosłownie po dwóch trzech dniach stosowania to zdecydowanie zainwestuje kilkanaście złotych z ten balsam/krem.


Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten post. Jeżeli macie jakiekolwiek uwagi to zapraszam do kontaktu ze mną. 
W przyszłym tygodniu mam nadzieję na przygotowanie dla Was niespodzianki. Zobacze jeszcze jak wypali. 
Enjoy.x

poniedziałek, 2 lutego 2015

trochę porad, motywacja i zmiany



Założę się, że wiele osób na świecie ma aktualnie chandrę z byle jakiego powodu i nie chcę się w ogóle ruszyć. Jeśli to czytasz, to bardzo się cieszę, że tutaj trafiasz, bo postaram się nakłonić Ciebie do jakichkolwiek zmian w życiu. Chodzi tutaj głównie o te dotyczące diety, ćwiczeń i podobnych rzeczy.


Osobiście przeżywam teraz lekkie rozterki, ale nie o mojej psychice tutaj, a o motywacji. Wiadomo, że trudno jest wprowadzić zmiany w życie. Najprostszą rzeczą jaką możemy zacząć cały ten proces to zmienianie drobiazgów. Ja zaczęłam od mniejszej ilości cukru w herbacie, do tego staram się jeść jak najmniej słodyczy, jem troszeczkę inaczej. Nie głodzę się, przekąskami są głównie marchewki albo wafle ryżowe. Mają one kalorie, ale zapychają żołądek i nie odkładają się w postaci tłuszczu. Jeśli jesteś łasuchem( tak jak ja) to jedz słodkie śniadanie. Najlepsza jest owsianka z dodatkami. Dorzuć do niej dwie kostki gorzkiej czekolady, cynamon, banana i pyszne śniadanie jest gotowe. W ciągu dnia staraj się pić jak najwięcej wody lub niesłodzonej herbaty. Pamiętaj, wszystko rób powoli i nie spiesz się. Każdy z nas zaczynał z jakiegoś punktu.


Ćwiczenia, working out, ruszanie tyłka jakkolwiek to nazywasz wiem, że trudno jest się tego podjąć i zacząć to robić. Metoda małych kroczków nadal będzie się tutaj sprawdzać. Do tego wybierz ćwiczenia, które dadzą Ci najwięcej satysfakcji po ukończeniu ich. Ja jeszcze nie przekonałam się do mocy Mel B, za to pokochałam Zumbę, odnalazłam kilkanaście układów, lekcję podstawową i staram się ćwiczyć. Nigdy, ale to przenigdy nie ćwicz czegoś, bo robią to inni. Znajdź coś co kochasz. Może to być taniec, jazda konna, gimnastyka, street work-out , cokolwiek co sprawi Ci przyjemność, a jednocześnie namówi do działania w kierunku lepszego stylu życia. Ćwiczenia potrafią bardzo zmienić nasze psychiczne nastawienie do całego procesu zmiany. Na początku wybieraj najbardziej podstawowe ćwiczenia, a następnie idź w górę po poziomach zaawansowania. Pomaga to wyćwiczyć systematyczność i chęć sięgania po więcej. Osobiście, jeszcze dwa miesiące temu nie pomyślałabym o ćwiczeniu w staniku sportowym i legginsach w domu. Teraz robię to bez problemu. Po prostu tańczę i nic więcej mnie nie obchodzi. Kto wie, może kiedyś będę na tyle pewna siebie, że odważę się tak ćwiczyć na plaży bądź sali.


Przy każdej aktywności pamiętaj o nawadnianiu. Oczywiście najlepsza jest woda. Napoje izotoniczne sprawdzają się tylko i wyłącznie podczas bardzo długiego wysiłku jak na przykład maraton czy długi wyścig kolarski.


Znajdź cel, który chcesz osiągnąć. Zgubienie paru kilogramów, powrót do dawnej wagi, uzyskanie figury danej gwiazdy. Punkt odniesienia się do czegoś jest bardzo ważnym elementem chudnięcia, nabierania formy.


Miej zawsze dużo pozytywnej energii. Znajduj teksty motywacyjne, kop się mentalnie po tyłku, motywuj się sam do działania. Wyda się to komiczne, ale po czasie będziesz wdzięczny sam sobie za zmianę myślenia. Zapomnij o depresyjnym rozgrzebywaniu problemów. Wpuść troszeczkę światełka w umysł i działaj. Będzie dobrze. Musisz tylko chcieć. Stawiaj sobie również cele, które musisz spełnić w określonym czasie. Wiadomo, że ograniczenia czasowe często działają na naszą korzyść. Potrafimy się wtedy spiąć i zrobić coś porządnie. Dead line’y bardzo pomogą.







Staraj się wysypiać, nie odkładaj ćwiczeń do następnego poniedziałku, do jutra, bo takim sposobem nie zrobisz nic. Działaj teraz !

 Z chęcią odpowiem na wszelkie pytania nurtujące Was.Tutaj jest link do zumby, którą ćwiczę. Cała playlista z YouTube Klik
Reszta linków jak zawsze: