środa, 18 lutego 2015

Some people call it night thoughts





Dziś zupełnie inna strona mnie. Marudna, dziwna, prawdziwa.



Ferie. Dzień trzeci. Tylko i wyłącznie teoretycznie. Praktycznie jest to piąty dzień nadrabiania seriali, odmóżdżania się i totalnego lenistwa. Kolejna doba, którą prawie całą przesiaduję w domu. Od jakiegoś czasu zaczynam się zastanawiać czy potrzebuję miłości od drugiej osoby i w jakiej postaci jej oczekuję?  Romantyczny związek- niby tak, ale jednak byłby zbyt słodki. Para, którą łączy tylko relacja fizyczna- nie dzięki. Gdzie się podziewa to pomiędzy?  Trudno mi to wyjaśnić. Mam umysł skrzywiony przez przejścia w przeszłości, boję się zaufać facetowi, a do tego skrzywiona wizja związku filmami i książkami. Codziennie pędzę za tym, aby być tą super, tą jedyną i najlepszą. Ale dla kogo ja się w ogóle staram? Potrzebuję pomocy. Nie wiem co mam myśleć o sobie, ludziach, swojej sytuacji. Może szukam miłości tam gdzie jej nie ma? Może chce zwrócić na siebie uwagę? 



Nie mam bladego pojęcia.




Gubię się w sobie. Nie potrafię określić swoich przekonań na kilka tematów i nie wiem jak prostolinijnie myśleć. Zgubiłam się. Autentycznie się zgubiłam. Chcę być jak inni przy zachowaniu siebie.


Poza tym przesiaduję kolejny wieczór w towarzystwie melancholijnych piosenek. To może się skończyć tylko w jeden sposób. Zasypianiem i nadmiarem myśli o 3 w nocy/nad ranem. Wszystko zależy od osobistej interpretacji.



Do swoich myśli dorzuciłam jeszcze dzisiaj rozmyślanie nad sensem miłości. Stało się tak po obejrzeniu ‘’ 500 dnia miłości”. Byłabym wdzięczna, gdyby ktokolwiek zabrał mnie z tego świata, odseparował od myślenia. Chciałabym być tą samą osobą, którą byłam 5 lat temu.


Beztroska dziewczyna, myśląca pozytywnie o przyszłości, marząca o wszystkim. Wiedziałam, że będę miała to czego chce. A teraz?


Teraz wszystko opiera się na tym czy dam rade finansowo. Możliwe też, że wymagam zbyt dużo. Nie wiem. Żyję z klapkami na oczach, kulami ołowiu przy tyłku i zadrą na umyśle.


Szkodzę sobie, innym, światu. Bywam autodestruktywna. Potrafię wypalić 2 lub 3 papierosy naraz. Wszystko zależy od stanu upojenia alkoholowego. Po prostu.




Wybacz mi za moje szczere i niedokładne słowa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz