Zajadałam się batonikami, dwa miesiące przed komunią nie mogłam się zmieścić do sukienki. Przestałam jeść słodycze na jakiś czas. W sukienkę weszłam bez problemu. Od tamtego czasu moim marzeniem rozpoczynającym każdy rok było zgubienie zbędnych kilogramów i bycie szczupłą. Jeśli chodziło o moje stosunki z ludźmi to były normalne. Miałam wielu znajomych, kilku przyjaciół.
W wieku 12/13 lat ważyłam 50 kg. Zapewne przez okres dojrzewania urosłam, schudłam bez niczego, mówiąc kolokwialnie ''wyciągnęłam się''. Nie przeszkadzało mi to. Cieszyłam się, kiedy wciągałam brzuch w końcu było mi widać żebra. Jednak w 2011 roku, był to czas zakończenia podstawówki, najlepszej wagi w moim wykonaniu i rozwodu moich rodziców. Nad tym nie chcę się głębiej rozwodzić, bo nie widzę sensu. Wtedy stałam się buntowniczką. Zaczęła się papierosy ( tak , w wieku 13 lat) i pierwsze próbowanie alkoholu. Nie myśl sobie, że popadłam w kompletną patologię. Co to to nie. Po prostu buntowałam się przeciwko wszystkim i wszystkiemu. W wyniku stresu pojawiło się u mnie podjadanie, a w skutku tycie. Później wynikła też choroba tarczycy i sprawy ortopedyczne. Mniejsza o to. Nie akceptowałam siebie. Trzy wałeczki tłuszczu na brzuchu, grube uda, szerokie biodra. To było dla mnie nie do przyjęcia. Z zazdrością patrzyłam na te wszystkie kolorowe okładki z chudymi gwiazdami czy na koleżanki, które wyglądały bosko na plaży.
Największy problem zaczął się pod koniec drugiej klasy gimnazjum. Popadałam w stany depresyjne, zaczęłam się ciąć. Wyglądałam źle, to co jeszcze mogło być we mnie gorszego? Blizny przypominały mi o tym jaka brzydka jestem.
Później w moim życiu pojawiło się kilka osób, które pomogły mi sobie z tym radzić, głównie z gniewem wobec samej siebie. Był momenty, w których nadal sięgałam po żyletkę, bo źle się czułam. Nie jestem tutaj, żeby kogokolwiek do tego namawiać. Brońcie Panie Boże !
Dosyć długo zajęło mi akceptowanie siebie. Zaczęłam od znajdowania drobnych rzeczy, które mi się w sobie podobają. Dalej kontynuuje podróż z akceptacją siebie i staram się jak najlepiej. Są dni gorsze i lepsze. Na dzień dzisiejszy ważę 77 kg i mierzę 163,5 cm. Jestem niska i gruba nie wstydzę się do tego przyznać. Za każdym razem, kiedy staram się brać za jakąkolwiek dietę to ulegam. Niestety nie zawsze mi się to udaje. Mam rozstępy i cellulit. To co prawie każda kobieta czy dziewczyna w moim wieku.
Ale do czego tak naprawdę zmierzam?
W dzisiejszych czasach media mocno naciskają na szczupły,a nawet niebezpiecznie chudy wygląd. Rozumiem, sama podziwiam niektóre modelki lub aktorki i ich figury. To naturalne, ale takie działania prowadzą do załamań psychicznych i zmian w stosunkach społeczeństwa do grubszych ludzi.
Oczywiście możemy się kłócić, że bycie grubym to pojęcie względne. Racja. Z byciem grubym jest tak samo jak z pięknem. Każdy ma inną skalę, kanon.
Jednak z drugiej strony znajdujemy ostatnimi czasy popularne modelki PLUS SIZE czyli modelki, powyżej rozmiaru 38. Niektóre te kampanie też wbijają nam do umysłów fałszywy obraz kobiety pulchnej, bo nie każda kobieta grubsza nie ma cellulitu czy rozstępów. To niemal niemożliwe.
Chciałabym też poruszyć kwestię zachowania ludzi, bo to ostatnio bardzo we mnie uderzyło.
Na asku otrzymałam pytania o moją dobrą znajomą, czy widziałam jej twarz i czy jest ona gruba. Z racji tego, że jest modelką i widziałam wielokrotnie jej zdjęcia powiedziałam, że ABSOLUTNIE NIE. Zapytałam się też czy gorsi ludzie są według tej osoby gorsze?
Odpowiedź było jednoznaczna: TAK
Tutaj zgłaszam swój sprzeciw. Osoby grubsze :
- mają lepsze poczucie humoru
- są bardziej pozytywne
- są milsze i bardziej otwarte
Nie chcę też tutaj ujmować osobom chudym, bo tak naprawdę to nie rozmiar ubrania ma znaczenie, ale wielkość czyjegoś serca. Nie każdy jest gruby z własnej winy.
Powinniśmy przestać ślepo oceniać ludzi po wyglądzie i starać się ich poznać. Racja, czasami wygląd odzwierciedla charakter, ale nic nie jest uwarunkowane masą ciała, kolorem skóry czy orientacją seksualną.
Zacznijmy akceptować siebie takimi jakimi jesteśmy i dajmy sobie szanse.




Usunęłaś aska o Lou? Błagam Cię nieee :(
OdpowiedzUsuń