Chińszczyzna
jest idealnym rozwiązaniem na piątkowy wieczór. Do tego film online i w
oczekiwaniu na załadowanie, płyta Meli Koteluk odtwarzana na Spotify. Istny
cud, ktoś by powiedział . Jednak mnie od wczoraj nawiedzają pewne myśli. Po dosyć interesującej rozmowie z bardzo
dobrą znajomą zaczęłam się zastanawiać nad sensem mojej nauki i jej znaczeniem
w moim szarawym życiu. Po co ryje słówka z języka włoskiego, skoro i tak nie jest
mi to prawie potrzebne. Ogromnego załamania doświadczyłam analizując zadania z
matematyki. Istny horror, mimo definicji w książce, filmików z YouTube i innych
tego typu podobnych pomocy naukowych, nie umiałam kompletnie nic. Wymieniając
zdania ze wcześniej wspomnianą kumpelą , zostałam zapytana czy tak naprawdę
jest to coś co przynosi mi w życiu szczęście? Tutaj naszło mnie jeszcze
bardziej dogłębne pytanie. Czy wzór funkcji liniowej sprawia, że się cieszę?
Czy zjawisko fotoelektryczne wzbudza we mnie pozytywne uczucia? Po co to
wszystko tak naprawdę? Nie mówię teraz, że nauka jest beznadzieją i powinniście
to odrzucić. Nauka jest bardzo ważna i nie możemy jej zaprzepaścić. Jednak nie
o tym chciałam napisać ( przecież nie będę Was pouczać o wartości wiedzy).
Bardziej chodzi mi tutaj o łapanie się czegoś lub kogoś co pozwoli nam
odetchnąć na chwilę od interpretacji tekstów Kochanowskiego. Rozmowa
uświadomiła mi, że owszem powinnam się edukować, ale HALO ZUZA zrób coś w końcu
dla siebie, dla własnego rozwoju, dla życia w szczęściu. Jedyną rzeczą, jaką
byłam wtedy w stanie zrobić było odłożenie tego wszystkiego w cholerę i pójście
spać. Zauważyłam też, że rozmowy tego typu potrafią uspokoić.
Od jakiegoś
czasu byłam rozstrojona, a to ze względu na tylko i wyłącznie oceny. Panikuję,
ponieważ niedługo kończę semestr i przyszły tydzień to będzie dla mnie ogromne
COMBO WIEDZY. Powiem szczerze, że jeszcze rok temu, gdybym znalazła się w
takiej sytuacji jak ta to bez zastanowienia chwyciłabym za żyletkę i dałabym
sobie upust. Teraz jednak znalazłam inne sposoby na radzenie sobie ze stresem
szkolnym i tym z życia codziennego. Niezawodna staje się w tym momencie muzyka
i jej wszelkie rodzaje. Nie ważne czy dajesz się ponieść przy Chopinie, czy
Black Sabbath po prostu rzuć się w wir muzyki i wyszalej się. Od dłuższego
czasu planuję kupić zeszyt, gdzie będę wypisywać różne dziwne głupoty, jakie
tylko przyjdą mi do głowy w beznadziejnych sytuacjach. Podejmowałam też próby
pisania piosenek, ale wątpię żeby było to dobrym rozwiązaniem w mojej sytuacji.
Chcę Wam
przekazać moje przemyślenia na temat tego co dzieje się w umyśle każdego z nas.
Wiem, że niektórzy czują presję rodziny, aby oceny były najlepsze, ale czy właśnie
to czyni nas totalnie usatysfakcjonowanymi? Może warto odnaleźć odpowiedni
temat z danego przedmiotu i jego pogłębiać. Osobiście do jakiegoś czasu
myślałam, że fizyka jest złem ostatecznym, dopóki nie poznałam zjawiska
powstawania kolorów. Okazało się, że tak naprawdę wszystko jest wyobrażeniem
naszego mózgu. To natchnęło mnie do zagłębienia się w tematyce psychoanalizy.
Odnalazłam w tym wiele wątków, które są warte odkrycia. Właśnie w taki sposób
możemy odnaleźć swoje powołanie. Ja nadal szukam, chociaż może robię to za
szybko. Jestem osobą, która boi się niepewności. Ta cecha napędza moje
codzienne myślenie, ale powoli sobie odpuszczam, bo zrozumiała, że psuję sobie
tym najlepsze lata mojego życia.
Pamiętajcie,
żeby korzystać z każdej danej chwili, odpoczywać dużo i nie sięgać po
drastyczne rozwiązania, bo doprowadzi to donikąd. Rozmowy w nocy mogą też
przynieść dużo inspiracji, pouczeń i wniosków, które warto wziąć sobie do
serca.
Inspiracją
do tej notki była cudowna rozmowa z moją znajomą, ale również moja własna
interpretacja piosenki wyżej wspomnianej Meli Koteluk- Żurawie Origami( link ).
Przepraszam Was też, że w pewien sposób nie ma to ładu i składu. Następnym
razem chciałabym dac coś z innej beczki, czyli temat włosów. Dajcie znać, jeśli
jest to dobry pomysł.x
Zapraszam
was na :
Buźka, Zuźka
xx
Ta notatka dała mu trochę do myślenia. Od 4 klasy począwszy aż do obecnej ostatniej klasy gimnazjum uczę się dzień w dzień. Każdy weekend spędzam przed książkami, żeby mieć dobre oceny i nie zawieść mamy, ale po co? Muszę głębiej nad tym pomyśleć.
OdpowiedzUsuńPost jak zwykle świetny. Uwielbiam wchodzić na twojego bloga i czytać wszystkie notatki jeszcze raz haha.
Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis.
Pis yo @harryshttp
Cudowne! Daje do myślenia, zgadzam się z tobą w stu procentach! Mam nadzieję, że odnajdziesz jakąś superancką rzecz, która wypełni twoje życie i ruszysz do przodu, a za jakiś czas będziesz zadowolona z tego wszystkiego! Zeszyt z myślami to super pomysł, powodzenia w prowadzeniu go! Kolory i optyka wydają się fajną sprawą, jeśli właśnie to jest 'twoją' rzeczą, to here you go!
OdpowiedzUsuńGo, and run the world!
Buziaki xx