piątek, 9 stycznia 2015

„Dajesz mi odpocząć, nie muszę walić głową w mur” i jeden wielki galimatias


    Chińszczyzna jest idealnym rozwiązaniem na piątkowy wieczór. Do tego film online i w oczekiwaniu na załadowanie, płyta Meli Koteluk odtwarzana na Spotify. Istny cud, ktoś by powiedział . Jednak mnie od wczoraj nawiedzają pewne myśli.  Po dosyć interesującej rozmowie z bardzo dobrą znajomą zaczęłam się zastanawiać nad sensem mojej nauki i jej znaczeniem w moim szarawym życiu. Po co ryje słówka z języka włoskiego, skoro i tak nie jest mi to prawie potrzebne. Ogromnego załamania doświadczyłam analizując zadania z matematyki. Istny horror, mimo definicji w książce, filmików z YouTube i innych tego typu podobnych pomocy naukowych, nie umiałam kompletnie nic. Wymieniając zdania ze wcześniej wspomnianą kumpelą , zostałam zapytana czy tak naprawdę jest to coś co przynosi mi w życiu szczęście? Tutaj naszło mnie jeszcze bardziej dogłębne pytanie. Czy wzór funkcji liniowej sprawia, że się cieszę? Czy zjawisko fotoelektryczne wzbudza we mnie pozytywne uczucia? Po co to wszystko tak naprawdę? Nie mówię teraz, że nauka jest beznadzieją i powinniście to odrzucić. Nauka jest bardzo ważna i nie możemy jej zaprzepaścić. Jednak nie o tym chciałam napisać ( przecież nie będę Was pouczać o wartości wiedzy). Bardziej chodzi mi tutaj o łapanie się czegoś lub kogoś co pozwoli nam odetchnąć na chwilę od interpretacji tekstów Kochanowskiego. Rozmowa uświadomiła mi, że owszem powinnam się edukować, ale HALO ZUZA zrób coś w końcu dla siebie, dla własnego rozwoju, dla życia w szczęściu. Jedyną rzeczą, jaką byłam wtedy w stanie zrobić było odłożenie tego wszystkiego w cholerę i pójście spać. Zauważyłam też, że rozmowy tego typu potrafią uspokoić.



  
    Od jakiegoś czasu byłam rozstrojona, a to ze względu na tylko i wyłącznie oceny. Panikuję, ponieważ niedługo kończę semestr i przyszły tydzień to będzie dla mnie ogromne COMBO WIEDZY. Powiem szczerze, że jeszcze rok temu, gdybym znalazła się w takiej sytuacji jak ta to bez zastanowienia chwyciłabym za żyletkę i dałabym sobie upust. Teraz jednak znalazłam inne sposoby na radzenie sobie ze stresem szkolnym i tym z życia codziennego. Niezawodna staje się w tym momencie muzyka i jej wszelkie rodzaje. Nie ważne czy dajesz się ponieść przy Chopinie, czy Black Sabbath po prostu rzuć się w wir muzyki i wyszalej się. Od dłuższego czasu planuję kupić zeszyt, gdzie będę wypisywać różne dziwne głupoty, jakie tylko przyjdą mi do głowy w beznadziejnych sytuacjach. Podejmowałam też próby pisania piosenek, ale wątpię żeby było to dobrym rozwiązaniem w mojej sytuacji.

  Chcę Wam przekazać moje przemyślenia na temat tego co dzieje się w umyśle każdego z nas. Wiem, że niektórzy czują presję rodziny, aby oceny były najlepsze, ale czy właśnie to czyni nas totalnie usatysfakcjonowanymi? Może warto odnaleźć odpowiedni temat z danego przedmiotu i jego pogłębiać. Osobiście do jakiegoś czasu myślałam, że fizyka jest złem ostatecznym, dopóki nie poznałam zjawiska powstawania kolorów. Okazało się, że tak naprawdę wszystko jest wyobrażeniem naszego mózgu. To natchnęło mnie do zagłębienia się w tematyce psychoanalizy. Odnalazłam w tym wiele wątków, które są warte odkrycia. Właśnie w taki sposób możemy odnaleźć swoje powołanie. Ja nadal szukam, chociaż może robię to za szybko. Jestem osobą, która boi się niepewności. Ta cecha napędza moje codzienne myślenie, ale powoli sobie odpuszczam, bo zrozumiała, że psuję sobie tym najlepsze lata mojego życia.
  
  Pamiętajcie, żeby korzystać z każdej danej chwili, odpoczywać dużo i nie sięgać po drastyczne rozwiązania, bo doprowadzi to donikąd. Rozmowy w nocy mogą też przynieść dużo inspiracji, pouczeń i wniosków, które warto wziąć sobie do serca.


Inspiracją do tej notki była cudowna rozmowa z moją znajomą, ale również moja własna interpretacja piosenki wyżej wspomnianej Meli Koteluk- Żurawie Origami( link ). Przepraszam Was też, że w pewien sposób nie ma to ładu i składu. Następnym razem chciałabym dac coś z innej beczki, czyli temat włosów. Dajcie znać, jeśli jest to dobry pomysł.x
Zapraszam was na :

Buźka, Zuźka xx

2 komentarze:

  1. Ta notatka dała mu trochę do myślenia. Od 4 klasy począwszy aż do obecnej ostatniej klasy gimnazjum uczę się dzień w dzień. Każdy weekend spędzam przed książkami, żeby mieć dobre oceny i nie zawieść mamy, ale po co? Muszę głębiej nad tym pomyśleć.
    Post jak zwykle świetny. Uwielbiam wchodzić na twojego bloga i czytać wszystkie notatki jeszcze raz haha.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis.
    Pis yo @harryshttp

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne! Daje do myślenia, zgadzam się z tobą w stu procentach! Mam nadzieję, że odnajdziesz jakąś superancką rzecz, która wypełni twoje życie i ruszysz do przodu, a za jakiś czas będziesz zadowolona z tego wszystkiego! Zeszyt z myślami to super pomysł, powodzenia w prowadzeniu go! Kolory i optyka wydają się fajną sprawą, jeśli właśnie to jest 'twoją' rzeczą, to here you go!
    Go, and run the world!
    Buziaki xx

    OdpowiedzUsuń