czwartek, 19 marca 2015

Ahh co to będzie za bal ...






Może jednak powinnam napisać co to był za wtorek?
Wtorek tego tygodnia okazał się być tragicznym chyba od początku. W drodze do szkoły, a dokładniej kilka kilometrów przed nią przypomniała mi się pewna rzecz

Z: Słuchaj, zapomniałam teczki z interpretacją obrazu Fridy.
M: Spoko. Nie ma sprawy. Damy radę.
Z: No okej. Sformułuję to na lekcjach. Przeczytamy i będzie z głowy.
M: Wiesz co, nie musisz, bo ja zapomniałam pendrive'a.
Z: To co, eneczka? - zapytałam z uśmiechem.
M: Eneczka.


Jak zwykle z M zgodziłyśmy się na to jednogłośnie.
Wydarzenia następujące po sobie tego dnia pokazywały, że jest to dzień jednego, ogromnego crapu. Do szkoły przyszła koleżanka z ogromnym błędem na włosach. Kurczakowy dalmatyńczyk. Tak mogę określić jej wygląd po domowym rozjaśnianiu. Nie była zadowolona, a ja nie mogłam już odmówić wizyty fryzjera. Sama chciałam rozjaśnić włosy. Do czego dojdę w część późniejszej.

Lekcja druga. Pani profesor kazała się uspokoić. Za minutkę przyjdzie pani Dyrektor, postrach całej szkoły, nie wiadomo w jakim celu. Jednak podświadomie każdy z naszej klasy wiedział co się za chwilę stanie. ROZSZERZENIA. Temat, który nie miał końca od dobrych dwóch miesięcy w moim domu jak i w szkole. Dzięki temu nabawiłam się wątpliwości, przeglądałam strony uniwersytetów.

Ktoś obcy może zacząć się śmiać " Przecież masz niecałe 17 lat. Wybierasz się gdzieś?". Ja odpowiem mu krótkim " Weź się..". Tak wybieram się gdzieś. W zbyt młodym wieku jestem stawiana przed wyborem drogi życiowej. KTO TO WYMYŚLIŁ?
No cóż. Przeżyłam to. Pod koniec lekcji kartka dotarła do mnie. W tabelę numer 1 wpisz główny przedmiot do rozszerzenia, w numer 2 drugi, w tabelę trzy zajęcia dodatkowe ( tzw. fakultety). A więc co wpisała Zuzanka? Hmm.. po długich zastanowieniach w domu i konsultacjach ze znajomymi w klasie zostało wpisane dziko brzmiące POL-GEO z warsztatami dziennikarskimi/ ekonomią w praktyce. Jakkolwiek źle to wygląda, brzmi będę to robiła, bo tylko to w życiu mi aktualnie odpowiada.

Zapytasz się, co jeszcze mogło być gorszego po tej nieszczęsnej tabeli? Ano mogło. Pomijam następne nużące lekcje, bezproduktywne 6 godzin siedzenia w szkole.
Przyszłam do domu w dobrym humorze. W końcu pozbędę się odrostów i odświeżę fryzurę. Która kobieta nie cieszy się z takich drobiazgów? Pytanie " Jak wyszło?"
Więc, po pół godzinie trzymania rozjaśniacza na głowie miałam kompletne jajko. W towarzystwie fryzjerki śmiałam się z tego. Później doszło do mnie, że wyglądam okropnie. Pocieszałam się tym, że jest w miarę równo. W desperacji dzwoniłam do mamy, aby kupiła siwą farbę, która notabene nie pomogła. W ostatnim czasie delikatnie pomogły 4 warstwy szamponu zmywającego to "jajko" z głowy. Teraz będę się modlić, aby te nieszczęsne włosy wsiąknęły farbę.


Konkluzja. Następny razem zbieram 120 funtów na wizytę w dobrym salonie w Londynie, naprawiam ten szajs i czuję się świetnie. Teraz muszę się borykać z głupimi komentarzami i złym samopoczuciem. JEDNAK ! Było warto. Dążę do czegoś co jest osiągalne.
Moja rada: UWAŻAJCIE NA WTORKI.
W całej sytuacji pomogła mi piosenka McBusted, która opowiada o rozstaniu. Nadaje się w sumie do wszystkiego.x

2 komentarze:

  1. Widzę, że ciekawy był ten wtorek.
    Widziałam zdjęcie tego jajka na twoim ig (mam nadzieję, że to byłaś ty i nie strzelam teraz gafy).
    Nie jest źle, więc nie ma się czym załamywać Zuza!
    Będzie dobrze x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. To był mój Malfoy, ale na szczęście nie ma tego już na dobre. Dziękuję Ci za miłe słowa ! Dużo miłości ♥

      Usuń